graduation goggles

 podobno zbliżanie się do ewidentnego zakończenia jakiegoś etapu przyczynia się do gloryfikowania każdej możliwej rzeczy. sprawy, które dotychczas były skrajnie irytujące, nagle tracą swoją moc. kurczowo czepiamy się wszystkich momentów, z czułością patrzymy na otaczające nas przedmioty. wiemy, że tego niedługo już nie będzie, że musimy nieodwołalnie pozostawić to za sobą. 

nie tym razem.

u mnie wydarzyło się coś kompletnie odwrotnego. drażnią mnie pomieszczenia, brak solidnej organizacji, wszechobecny bałagan i nieuporządkowanie absolutnie wszelkich możliwych spraw. chcę już stąd uciec, chcę być sobą. tutaj już nie mogę. a może nigdy nie mogłam? 


gdybym nie tłumiła w sobie rozgoryczenia przez ostatnie cztery lata, nie uderzyłoby we mnie z tak ogromną siłą. a wydaje mi się, że nic nie jest w stanie poskromić moich emocji. oczywiście, powstrzymywanie się przed nimi było potrzebne, a wręcz niejednokrotnie konieczne. jednak, skoro pozwoliłam sobie na pęknięcia w budowanym przez długi czas murze, powinnam liczyć się z tym, jak intensywnie zaczną szukać ujścia emocje, które skrywałam w cieniu. 


już od tak dawna narzekałam, męczyłam się. walczyłam z czymś, nad czym nie miałam prawa zapanować. a teraz czuję powiew wolności. nadziei. 


pamiętam, że pisałam o wyczekiwaniu na znaki, że potrzebuję ich, by móc podjąć decyzję. tymczasem, mam wrażenie, że przeoczyłam nie tylko drobne sygnały, ale potężne, porażające swoją wielkością wskazówki. ileż to razy myślałam, ba - marzyłam, żeby uciec stąd jak najdalej? ile razy tłumaczyłam samej sobie, że CHCĘ tutaj pracować i zupełnie nie wierzyłam we własne słowa? nie potrafię kłamać, więc nie dałam rady oszukać samej siebie. chociaż próbowałam i teraz odczuwam tego skutki. 


nie mam okularów, które umożliwiłyby mi dostrzeżenie choćby jednego argumentu, który przemawiałby za tym, by tutaj zostać. nie chcę dryfować. 


nie wiem, jak będzie wyglądała przyszłość, ale nie szkodzi. najważniejsze, żeby miała miejsce jak najdalej od tego osobliwego, quasi-postępowego biura. 




Komentarze