elektrony

można się bać przez całe swoje życie. 
uciekać, kiedy poczujemy zaledwie delikatny zapach zbliżającego się zagrożenia. 
można wybierać tylko bezpieczne rozwiązania. prewencyjnie.
asekuracyjnie. 
bez najmniejszego ryzyka, bez dawania sobie szansy na odszukania właściwego dla siebie miejsca.
lęk przez zmianami bywa paraliżujący, potrafi mącić zmysły, odbierać oddech. pod jego wpływem stajesz się osłupiałą zwierzyną, która zamiera w bezruchu pośrodku jezdni i czeka na zderzenie z nadjeżdżającym pojazdem. 
można też postępować inaczej. nierzadko POWINNO się zwalczyć strach, z całych sił odpychać od siebie uparcie oplatające macki obaw. 
tylko gdzie szukać odpowiedzi na pytanie ,,co należy zrobić"? w jaki sposób przeciąć wszystkie więzy, które zdążyły wpisać się w naszą codzienność? jak pożegnać się z tym, co otaczało nas przez tak długi czas? 
wiem, co czuję i wiem, czego bym chciała. wiem, za czym tęskniłam. wiem, gdzie chcę być. wiem, co i, co najważniejsze, kogo kocham. 
wiem, a jednocześnie doświadczam różnorakich emocji. wszystkie moje myśli funkcjonują niczym elektrony, a jednak nie tracę nad nimi kontroli. czy można przeżywać tak wiele w jednym momencie? 
to spektrum mnie pochłania. 
jedyne, czego mi brakuje, to więcej czasu. równocześnie, wcale nie chcę go mieć. sprzeczności, a jednak ich całkowity brak. ścierają się we mnie dwie siły. jeszcze nie jestem w stanie orzec, która ma większą moc. co wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku, a co będzie musiało wreszcie się poddać. może czekam na jakiś znak, ale też rozumiem, że i one docierają do mnie z każdej możliwej strony. presja czasu, presja decyzji, presja.

niebawem przyjdzie ostateczność. niebawem znajdę wszystkie odpowiedzi. a może to one znajdą mnie?
już się nie boję.

Komentarze