zabraniamy sobie niemal wszystkiego.
dopasowujemy się do konwenansów. tego nie wypada robić, za tamto mogą na mnie spojrzeć wcale nieprzychylnie.
żyjemy gdzieś pomiędzy naszymi pragnieniami. to męczy, każdy chce w końcu gdzieś się zatrzymać. odetchnąć, mieć pewność, że znalazł się tam, gdzie powinien.
dlaczego w głowie wciąż pojawia się ta myśl, przez którą trudno jest realizować marzenia?
zakaz.
zakaz uśmiechania się. zakaz płaczu. zakaz przeżywania. zakaz spontanicznych decyzji. zakaz zabawy. zakaz walki. zakaz.
zakaz tożsamości.
nie chcemy być sami. a jednak czujemy, że nie wolno nam tego zmieniać. wszystko mija.
nic więcej nie umiem dzisiaj napisać. nic więcej nie powinno być powiedziane.
nie można nikogo zmusić do tęsknoty za naszym głosem.
nie powinno się tego robić.
wszyscy jesteśmy uzależnieni od rezygnowania z siebie. w imię czego? a jeżeli czerpiemy przyjemność z rzeczy naprawdę błahych? nic w tym zdrożnego, skoro smak gumy balonowej pozwala nam chociaż na chwilę oderwać się od ciągłego oskarżania się o brak celu. kiedyś było ich tak wiele; doprawdy, rozbudowana lista miejsc, które warto zobaczyć przed śmiercią. plan, by zgromadzić jak najwięcej pięknych wspomnień.
tylko wciąż jest ten pierdolony zakaz.
cóż, teraz należy podjąć wyzwanie zamienienia ,,z" na ,,n". i liczyć na to, że w końcu się uda.
Komentarze
Prześlij komentarz