skąd się bierze nieporadność?
Czy to jest coś, co nabywamy? Z wiekiem może stawać się wyraźniejsze, przyjmować coraz bardziej radykalne formy. Przecież z każdym rokiem niszczejemy, nasze ciała w którymś momencie zaczną szwankować. Umysł, jeszcze do niedawna pozwalający na dokonywanie rozsądnych decyzji, nieustannie pracujący na wysokich obrotach, teraz przypomina nienaoliwiony mechanizm. I ciągle skrzypi, a hałas przecież rozprasza, dlatego ogarnia nas rozdrażnienie. Czujemy je mocniej, wypełnia nasze myśli. Bo chcielibyśmy móc, ale nie wiemy jak wrócić. Nie rozumiemy, że tak naprawdę wszystko już minęło, nie warto szukać czegoś w cichnących głosach z przeszłości. Treści, które wciąż nieznacznie rozbrzmiewają w powietrzu są złudne, mogą mamić obietnicami życia, którego już nie odzyskamy. Ale czy to naprawdę jest konieczne?
Pomyśl, wtedy też byłaś nieporadna. Potykałaś się o kamienie, twoja stopa często haczyła o piszczel, gubiłaś rytm. Stąpałaś niepewnie, wciąż obawiając się ataku. Ten wzrok cię poznał, dlatego nie odstępował cię, przyzwyczaiłaś go do siebie.
Potykałaś się o ludzi i ich słowa, niesłuszne osądy, wygłaszane z wielką satysfakcją. Podnosiłaś pragnienia i zwalniałaś uścisk, palce nie oplatały ich wystarczająco szczelnie. Wyślizgiwały się, ale niestrudzenie szukałaś następnych, bo tak należało. chciałaś? to zrozumiałe, wszyscy lubimy marzyć. nie, bzdura. niektórzy nie odczuwają takiej potrzeby, już nie potrafią. rzecz jasna, kiedyś było inaczej, jednak życie weryfikuje wyidealizowany obraz, zbudowany z dziecięcych śmiechów i świstu powietrza; huśtawka przecina powietrze, przybrudzone trampki mkną ku górze, zrównały się już z linią liści, które tak licznie zebrane składają się na koronę drzewa. To klon, pięknie wygląda o tej porze roku. Wiosna, ale może już u schyłku.
wtedy wszystko się zaczęło. wtedy poznałaś życie. właśnie wiosną, a sny wyszły Ci na przeciw. spotkaliście się, chociaż przeszłaś zdecydowanie więcej od przeciwnika. tak, uczucia takie są.
walczymy, ale już nie tak, jak dawniej. chaos i mętlik, wspomnienia splatają się z tym, co otacza mnie właśnie teraz. ból i radość, bardzo pociągające połączenie. zawsze do niego dążyłam, lgnęłam do takich ludzi. to chyba jednak nie jest nabyte, jedynie tkwi w nas bardzo głęboko. a prawda jest katalizatorem, przed którym nie ma już ucieczki. Wprawdzie nigdy nie było, ale to moja przestrzeń, moje słowa. Moja nadpsuta interpretacja.
Czy to jest coś, co nabywamy? Z wiekiem może stawać się wyraźniejsze, przyjmować coraz bardziej radykalne formy. Przecież z każdym rokiem niszczejemy, nasze ciała w którymś momencie zaczną szwankować. Umysł, jeszcze do niedawna pozwalający na dokonywanie rozsądnych decyzji, nieustannie pracujący na wysokich obrotach, teraz przypomina nienaoliwiony mechanizm. I ciągle skrzypi, a hałas przecież rozprasza, dlatego ogarnia nas rozdrażnienie. Czujemy je mocniej, wypełnia nasze myśli. Bo chcielibyśmy móc, ale nie wiemy jak wrócić. Nie rozumiemy, że tak naprawdę wszystko już minęło, nie warto szukać czegoś w cichnących głosach z przeszłości. Treści, które wciąż nieznacznie rozbrzmiewają w powietrzu są złudne, mogą mamić obietnicami życia, którego już nie odzyskamy. Ale czy to naprawdę jest konieczne?
Pomyśl, wtedy też byłaś nieporadna. Potykałaś się o kamienie, twoja stopa często haczyła o piszczel, gubiłaś rytm. Stąpałaś niepewnie, wciąż obawiając się ataku. Ten wzrok cię poznał, dlatego nie odstępował cię, przyzwyczaiłaś go do siebie.
Potykałaś się o ludzi i ich słowa, niesłuszne osądy, wygłaszane z wielką satysfakcją. Podnosiłaś pragnienia i zwalniałaś uścisk, palce nie oplatały ich wystarczająco szczelnie. Wyślizgiwały się, ale niestrudzenie szukałaś następnych, bo tak należało. chciałaś? to zrozumiałe, wszyscy lubimy marzyć. nie, bzdura. niektórzy nie odczuwają takiej potrzeby, już nie potrafią. rzecz jasna, kiedyś było inaczej, jednak życie weryfikuje wyidealizowany obraz, zbudowany z dziecięcych śmiechów i świstu powietrza; huśtawka przecina powietrze, przybrudzone trampki mkną ku górze, zrównały się już z linią liści, które tak licznie zebrane składają się na koronę drzewa. To klon, pięknie wygląda o tej porze roku. Wiosna, ale może już u schyłku.
wtedy wszystko się zaczęło. wtedy poznałaś życie. właśnie wiosną, a sny wyszły Ci na przeciw. spotkaliście się, chociaż przeszłaś zdecydowanie więcej od przeciwnika. tak, uczucia takie są.
walczymy, ale już nie tak, jak dawniej. chaos i mętlik, wspomnienia splatają się z tym, co otacza mnie właśnie teraz. ból i radość, bardzo pociągające połączenie. zawsze do niego dążyłam, lgnęłam do takich ludzi. to chyba jednak nie jest nabyte, jedynie tkwi w nas bardzo głęboko. a prawda jest katalizatorem, przed którym nie ma już ucieczki. Wprawdzie nigdy nie było, ale to moja przestrzeń, moje słowa. Moja nadpsuta interpretacja.
Komentarze
Prześlij komentarz