refleksjomat

chujowo.
to doskonałe słowo, otwierające dzisiejszy bełt emocjonalny. ale nie jest chujowo tak normalnie, wokół mnie. chujowizna jest ukryta w moim ciele, w mojej głowie. to przedziwne zjawisko, bo czuję, że tak naprawdę nie ja jestem odpowiedzialna za jej obecność, tylko człowiek, kultywujący tradycję wyżymania zasobów psychicznych napotkanych kobiet. doceniam te krótkie momenty otrzeźwienia, a może nawet OŚWIECENIA.

oczywiście, nie nadchodzą one znikąd, ponieważ staram się nadrobić wszystkie artykuły, dokumenty, literaturę fachową,  no - słowem, wszystko, co pomoże mi zrozumieć, że w tamtej osobie jest jedynie wyrachowanie.wszystko było schematem. piękne słowa i gesty, magia...to istniało tylko w mojej głowie i po mojej stronie. to właśnie jest fundamentem chujowatości. to była jednostronna iluzja, którą pielęgnowałam wyjątkowo długo.

miałam opuszczoną gardę, bo byłam w końcu szczęśliwa. pierwszy raz równie zadowolona, co w gimnazjum, jeszcze przed szukaniem bliskości tylko po to, by w jakiś sposób zrekompensować sobie deficyty z dzieciństwa. byłam gotowa na normalny związek, bo zrozumiałam, że jest mi dobrze - tak po prostu, ze sobą, ze światem. i wydarzył się On. Boże, jaka ja byłam zafascynowana. Po odkryciu zdrady byłam zafascynowana mniej, ale co z tego? Cokolwiek by nie zrobił, wracałam jak bumerang. Tylko wciąż nie łączyłam tego z rosnącym rozżaleniem, chęcią pozbycia się jakichkolwiek emocji, niekończącym się stresem i strachem.

ale to nie jest najśmieszniejsze. cóż, przesadzam, bo w rzeczywistości akurat ten szczegół nie zalicza się do zabawnych  - nie, raczej do tych druzgocących, sprawiających, że czujemy okropny ciężar. zatem...on znów to zrobi. znów znajdzie dziewczynę z dysfunkcyjnej rodziny, znów rozkocha (przy okazji pozorując własne zaangażowanie),a potem rozpocznie teatr jednego aktora, rzucając obiegtnicami, których NIGDY nie będzie miał zamiaru spełnić, tłamsząc i szydząc, a potem twierdząc, że same jesteśmy odpowiedzialne za swój smutek i płacz. wywracanie oczami, kiedy rozrywa Cię od środa i nie chcesz być, nie chcesz istnieć. On już szuka, czeka. Analizuje. Bo wtedy można czuć tę niepowtarzalną władzę. matko, chyba poczułam wdzięczność, że w końcu się znudził. fakt, uznał, że jestem ,,zużyta", ale...był w błędzie, chociaż wcale nie musi o tym wiedzieć.


ludzie się nie zmieniają.

Komentarze