dobro

może nie powinnam koncentrować się w swojej pisaninie na złych rzeczach.
buduję iluzję, wysługuję się wyimaginowaną postacią. mój podmiot liryczny nie ma okrągłej twarzy, nie wzrusza się na widok ślimaka i nie krzyczy kiedy naprawdę się boi. a nawet jeżeli zdarzy mu się zachowywać w podobny sposób, to i tak nie będzie całkowitej pewności; palce, umysł, właścicielka. trzy komponenty, które mogą okazać się przydatne podczas uzewnętrzniania się. tymczasem słowa, które tutaj zostawiam - nie ukrywam, stanowczo zbyt nieregularnie - nie zawsze są w pełni...moje. nie poznaję myśli wylewających się tak swobodnie. dziwią mnie refleksje, bo nie miałam pojęcia o ich obecności. szukam zdań, mogących odnosić się do tego kim jestem. 
ale wciąż kluczę pomiędzy nieznanymi zbitkami liter. 

jesteśmy sumą wszystkiego, co zobaczyliśmy, co usłyszeliśmy. sumą doświadczeń (zachowując wierność wobec orginalnego cytatu). 
ludzie nas zmieniają, to nic odkrywczego. później, niezależnie od nas zachowujemy się inaczej niż dotychczas. czasami to pomaga, czasami to dobrze.
czasami.
a co z całą resztą? z tymi momentami, kiedy nie chcemy czuć czegokolwiek? kiedy próbujemy odwrócić wzrok, ale tak naprawdę jest już za późno na jakąkolwiek reakcję obronną. nie można już uciec, bo coś zostało wprawione w ruch i będzie jedynie gorzej. złe rzeczy mocno zapadają w pamięć i niechętnie ustępują miejsca budującym obrazom. a tak wcześnie zaczynamy chłonąć otaczający nas świat, obserwujemy ludzi i widzimy każdy ruch. dorosłe osoby nierzadko są przekonane, że małe, kilkuletnie dziecko jest nieświadome, nie będzie odczuwało skutków zasłyszanych kłótni i obelg padających w ich trakcie. nie będzie bało się, że zostanie porzucone w ten sam sposób przez każdą napotkaną osobę, chociaż dotkliwie doświadczyło rozpadu rodziny.

później oczekuje się, że nadpsuci będą okazywali jedynie dobro i nic nie będzie w stanie przywołać wspomnień, które stały się już integralną częścią ich samych.
ono też w nich jest, ale to nie jest kreskówka. tutaj nie ma doskonałej rzeczywistości, gdzie każdy kolejny dzień musi kończyć się naszym zadowoleniem i morałem, ubogacającym nasze zbolałe ,,ja".
dobro zwycięża
chyba, że nie zwycięża.
chyba, że aktualnie go nie ma.
chyba, że zagubiło się gdzieś po drodze.
i wygra ten, kto pierwszy je dopadnie.

Komentarze